Wieczorny rejs po Zalewie Wiślanym zakończył się nieoczekiwaną akcją ratunkową. Niewielka łódź z sześcioma osobami na pokładzie, w tym dwojgiem małych dzieci, straciła możliwość manewrowania po awarii silnika. Dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy z Kaszubskiego Dywizjonu Straży Granicznej wszyscy uczestnicy rejsu bezpiecznie wrócili na ląd.
Do zdarzenia doszło w niedzielny wieczór w rejonie miejscowości Różaniec (gmina Braniewo). Podczas patrolowania Zalewu Wiślanego załoga jednostki SG-047 otrzymała od dyżurnego Wachty Portowej w Starej Pasłęce informację o łodzi, która z powodu awarii silnika nie mogła samodzielnie wrócić do portu. Na polecenie dowódcy Bazy Jednostek Pływających w Starej Pasłęce funkcjonariusze natychmiast skierowali się do miejsca zdarzenia.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że kierownik jednostki – mimo wielu prób – nie był w stanie uruchomić silnika. Na pokładzie znajdowało się sześć osób, w tym dwoje dzieci w wieku sześciu i siedmiu lat. Ze względu na wieczorną porę i spadającą temperaturę najmłodsi pasażerowie zaczęli wykazywać oznaki wychłodzenia.
Funkcjonariusze Straży Granicznej przeprowadzili sprawną akcję ratunkową. Dwoje dorosłych wraz z dziećmi zostało przetransportowanych na pokład jednostki SG-047, gdzie mogli się ogrzać i bezpiecznie oczekiwać na zakończenie działań. Uszkodzoną łódź odholowano do portu w Nowej Pasłęce. Na szczęście żadna z osób nie odniosła obrażeń i nikt nie wymagał pomocy medycznej.

Napisz komentarz
Komentarze