W powiecie braniewskim, kwestie bezpieczeństwa nie połączyły radnych samorządu powiatowego. Siódemka rajców (Łukasz Korneluk, Krzysztof Kowalski, Katarzyna Maciejewska, Karol Motyka, Jarosław Skiba, Ewa Pastuszuk, Małgorzata Wojtas) już po raz drugi, zagłosowała przeciw zmianom w budżecie. Może to skutkować utratą blisko miliona złotych z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Na wniosek Zarządu Powiatu Rada ma się zebrać raz jeszcze, by już po raz trzeci zagłosować w tej sprawie.
Braniewski starosta, Leszek Dziąg jest zdziwiony postawą tych radnych:
— To jest zatrważające — mówi Leszek Dziąg. — Przypominam, że nawet w podzielonym Sejmie posłowie zagłosowali jednomyślnie w 2024 roku nad ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej. Ochrona ludności została bowiem wyłączona z bieżącego sporu politycznego i w tamtym przypadku bezpieczeństwo Polaków okazało się ważniejsze.
Bezpieczeństwo mieszkańców powiatu zagrożone decyzjami części radnych
W efekcie decyzji radnych, wyżej wymienionych z nazwiska, powiat Braniewski może (jeśli radni po raz trzeci odmówią aprobaty dla uchwały) stracić prawie milion złotych dotacji na ochronę ludności i obronę cywilną! Przepaść mogą środki między innymi na zakup:
• dokumentacji budowlanej na miejsca doraźnego schronienia,
• zbiornika na paliwo do agregatów i karetek pogotowia,
• automatycznej paczkowarki do wody pitnej w sytuacji awarii sieci wodociągowej,
• dokumentacji technicznej dla przystosowania byłej kotłowni Zarządu Dróg Powiatowych na magazyny dla sprzętu związanego z ochroną ludności,
• płaskodennej łodzi z przeznaczeniem na potrzeby służb ratunkowych,
• zestawu łączności satelitarnej.
• namiotu pneumatycznego pełniącego rolę stanowiska sanitarno-higienicznego,
• wagoworkownicę elektroniczną, służącą do napełniania worków np. podczas powodzi.
Wszystkie samorządy naszego regionu złożyły już wnioski w programie. Takie, a nie inne głosowanie w Braniewie to jedyny tego rodzaju przypadek w województwie warmińsko mazurskim. Radny Karol Motyka (reprezentujący w Radzie Prawo i Sprawiedliwość), występując w imieniu wyżej wymienionej siódemki, twierdził, że nie podoba mu się pomysł zakupu łodzi płaskodennej dla strażaków, a także konieczność sporządzania dokumentacji na miejsca tymczasowego schronienia dla ludności. Starosta Dziąg ripostował, że wszystkie punkty programu były konsultowane z powiatowymi służbami (m.in. strażą pożarną) . I to właśnie oni stwierdzili, że taki, a nie inny sprzęt jest im pilnie niezbędny. Na dodatek starosta przypomniał, że miejsca doraźnego schronienia -to przecież inwestycja budowlana, która obowiązkowo musi mieć także swoją dokumentację. Bo tak mówi prawo.
Wojna podjazdowa z poparciem Ewy Pastuszuk
Latem ubiegłego roku w radzie powiatu doszło jednak do zmiany układu sił. Jeden z radnych utracił mandat. Wchodząca na jego miejsce Ewa Pastuszuk zdecydowała się jednak opuścić grono, dzięki któremu dostałą się do rady powiatu. Tym sposobem w piętnastoosobowej radzie rządzący utracili większość. Siódemka radnych (Leszek Dziąg, Stanisław Popiel, Dominik Kunc, Krystyna Lewańska, Bogdan Pochodaj, Bożena Turczyn, Artur Mieczaniec) nadal popiera wcześniej wybranego starostę oraz zarząd. Do odwołania starosty i zarządu trzeba jednak dziewięciu głosów. Nowa większość nie mogąc obalić zarządu i starosty rozpoczęła walkę „podjazdową”, nie uchwalając większości uchwał proponowanych przez Zarząd. Taki los spotkał między innymi uchwałę budżetową i powiat musi działać na budżecie ustalonym przez organy nadzoru.
W sprawie tej próbowaliśmy się skontaktować z kilkorgiem radnych głosujących przeciw przyjęciu środków od wojewody. Telefony Karola Motyki oraz Adama Gackiego milczały. Na wysłane SMS – y nie odpowiedzieli. Tylko Ewa Pastuszuk próbowała tłumaczyć decyzję jej grupy tym, że wojewoda daje 950 tysięcy, a ponad 240 i tak trzeba dołożyć.
No więc znów zapytaliśmy o opinię w tej sprawie Leszka Dziąga.
— Pieniądze na „udział własny” już znaleźliśmy w budżecie — mówi braniewski starosta. — Nie wiem jednak jak zagłosują teraz radni zgrupowani wokół Krzysztofa Kowalskiego – przywódcy tej grupy – mówi Dziąg. Wiem natomiast, że argumenty, które wyłuszczyli wcześniej są nieprawdziwe. Lista potencjalnych inwestycji była konsultowana szczegółowo ze strażakami jak i zarządem dróg. Nie jest też prawdą, że radni nie mogli się zapoznać z listą potencjalnych inwestycji. Tym bardziej, że głosowaliśmy w tej sprawie (na wniosek Zarządu) już dwa razy. Zorganizowaliśmy też ostatnio w tej sprawie spotkanie z radnymi. Przybyła na nie tylko trójka z „tamtej strony”: Krzysztof Kowalski, Łukasz Korneluk i Ewa Pastuszuk. Podczas spotkania nie przedstawiali oni jakichś istotnych powodów ich sprzeciwu. Jedynym „argumentem” było to, że u nich głosuje się w sposób zorganizowany. Dodatkowo argumentem radnego Adama Gackiego, prezentowanego nawet w mediach ogólnopolskich, było to, że program tych inwestycji był zbyt rozdrobniony i nie tworzył (wedle niego) jednego, spójnego systemu bezpieczeństwa. Nie wiem, czy jest w Polsce drugi taki powiat, który ma środki na wkład własny, a nie wykorzysta miliona złotych z rządowego programu, by poprawić bezpieczeństwo mieszkańców.
Gdyby jednak braniewscy radni z wyżej wspomnianej ósemki opamiętali się to powiat może otrzymać ponad 950 tys. zł, przy wkładzie własnym o wartości ponad 240 tys. zł uwzględnionym w budżecie. Bez zatwierdzenia wkładu przez radę środki z rządowego programu nie popłyną do regionu.
Obiecywali działać dla dobra mieszkańców powiatu
Jak twierdzi dalej Leszek Dziąg:
— Przy tak wysokim poziomie dofinansowania rezygnacja z kluczowych inwestycji w bezpieczeństwo mieszkańców jest trudna do wytłumaczenia i zaakceptowania. To świadome zignorowanie priorytetów bezpieczeństwa publicznego i kompletny brak odpowiedzialności. Ciekawe do czego jeszcze ten brak etyki i wstydu doprowadzi ? Radni ślubowali „czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny, wspólnoty samorządowej powiatu i dobra obywateli"!!! Niektórzy z nich dodawali „Tak mi dopomóż Bóg".
Jak się jednak dowiedzieliśmy na trzeciej już sesji poświęconej (na podstawie decyzji zarządu Powiatu) ma być znów przedstawiana uchwała w powyższej sprawie. Ewa Pastuszuk w rozmowie z dziennikarzem tajemniczo stwierdziła, że ona jeszcze nie wie jak zagłosuje. Natomiast Adam Gacki nie był obecny na poprzedniej sesji. Rzekomo miało to być spowodowane tym, że nie chciał głosować inaczej niźli Kowalski, Korneluk i spółka. Może więc teraz pojawi się na sesji i jednak zagłosuje. Tylko jak zagłosuje?












Napisz komentarz
Komentarze