31 marca 2026 roku odbyła się XXXII sesja Rady Powiatu Braniewskiego, podczas której doszło do kolejnego sporu wokół finansów samorządu. Grupa radnych odrzuciła proponowane zmiany w budżecie na 2026 rok.
W skład tej grupy weszli: Adam Gacki, Łukasz Korneluk, Krzysztof Kowalski, Katarzyna Maciejewska, Karol Motyka, Jarosław Skiba, Ewa Pastuszuk oraz Małgorzata Wojtas.
— To ci sami radni, którzy wcześniej nie przyjęli budżetu powiatu, mimo dobrych wyników finansowych oraz rekordowej nadwyżki — mówi starosta braniewski Leszek Dziąg..
Jak wskazują przedstawiciele władz powiatu, decyzja ta może mieć poważne konsekwencje dla mieszkańców. W wyniku odrzucenia zmian zagrożone są środki w wysokości niemal miliona złotych, które miały zostać przeznaczone na poprawę bezpieczeństwa.
Wśród planowanych inwestycji znalazły się m.in. dokumentacja budowlana schronów dla ludności, zakup drona z kamerą termowizyjną dla służb ratowniczych, łódź ratownicza, sprzęt do usuwania skutków klęsk żywiołowych oraz system łączności satelitarnej.
Grupa radnych, którzy odrzucili uchwałę, aby powiat pozyskał pieniądze w ramach Programu Ochrony Ludności, zamieściła w swoich social mediach informację, w której przekonuje m.in., że ich zdaniem powód jest „systemowy” – „zbyt duże rozdrobnienie zadań, co w praktyce paraliżuje ich realizację”.
Dalej czytamy, że to „setki procedur zamiast efektów”, bo „Zamiast skupić się na jednej, dużej inwestycji (np. nowoczesnym kompleksowym systemie ostrzegania, magazynie, zabezpieczeniu logistycznym), musimy dzielić środki na dziesiątki drobnych, mało znaczących działań”.
Brak jest jednak konkretów, liczb, nie wiemy, jakie to „setki procedur”.
I dalej ma to rzekomo powodować „chaos administracyjny”, bo „każde małe zadanie to osobna dokumentacja, osobny przetarg i osobna kontrola. To marnowanie czasu urzędników i pieniędzy podatników”.
Tu także nie wiemy, dlaczego urzędnicy, którzy zgodnie ze swoim zakresem obowiązków powinni przeprowadzać takie działania, mieliby „marnować czas”.
Sprawa wydaje się prosta: są pieniądze, więc należy je pozyskać. Ale nie dla radnych, którzy przekonują, że „rozdrobnione działania nie tworzą spójnego systemu. Bezpieczeństwo to całość, a nie zbiór przypadkowych drobiazgów”.
Radni bojkotują zatem możliwość otrzymania przez Powiat Braniewski dotacji w wysokości 1 mln złotych, ale nie podają, w jaki sposób i z jakich programów miałaby zostać sfinansowana ta enigmatyczna „całość”.
A – co dość istotne – pieniądze muszą być wydane i rozliczone do końca roku (to są inwestycje jednoroczne).
— Jak to zrealizować jedną dużą inwestycją, skoro radni blokują nawet przygotowanie projektów i dokumentacji budowlanej? — pyta starosta Dziąg.
Zapewnienie bezpieczeństwa to szereg różnych zadań. Sfinansowanie choć niektórych z nich daje większe bezpieczeństwo. Rozumieją to inne samorządy, które chętnie sięgnęły po pieniądze z Programy Ochrony Ludności.











Napisz komentarz
Komentarze