Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Biuro Rachunkowe Orion Magdalena Rogaczewska

Eksportujesz towary? Obliczanie śladu węglowego to Twój nowy obowiązek w handlu zagranicznym

Regulacje klimatyczne stały się twardym wymogiem dokumentacyjnym w obrocie towarowym. Mechanizm CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), obowiązujący od 2026 roku w pełnym zakresie, oraz dyrektywa CSRD, nakładająca na przedsiębiorstwa obowiązek raportowania emisji w całym łańcuchu dostaw, tworzą nowe reguły gry dla każdego, kto eksportuje poza granice kraju. Tutaj obliczanie śladu jest elementem dokumentacji towarowej równorzędnym fakturze handlowej.
Eksportujesz towary? Obliczanie śladu węglowego to Twój nowy obowiązek w handlu zagranicznym

Dlaczego obliczanie śladu węglowego zmienia reguły eksportu?

Zagraniczny kontrahent, który podlega CSRD, musi raportować emisje całego łańcucha dostaw — łącznie z emisjami wbudowanymi w zakupione od partnera towary. Oznacza to, że dane o emisyjności produktu stają się dla niego równie istotne jak cena czy parametry techniczne. Jeśli nie zostaną dostarczone, dotychczasowy dostawca zmieni partnera na takiego, od którego te dane otrzyma.

Mechanizm CBAM działa analogicznie, ale po stronie celnej: importer sprowadzający towary z branż objętych regulacją (stal, aluminium, cement, nawozy, energia elektryczna, wodór) jest zobowiązany do zakupu certyfikatów odpowiadających wbudowanemu śladowi węglowemu produktu. Jeśli eksporter nie dostarczy wiarygodnych danych o emisjach, importer stosuje domyślne wartości referencyjne Komisji Europejskiej — zazwyczaj znacznie wyższe niż rzeczywiste emisje, co bezpośrednio winduje koszty zakupu. W praktyce eksporter bez dokumentacji traci konkurencyjność cenową, zanim jeszcze dojdzie do negocjacji handlowych.

Emisje bezpośrednie vs. wbudowane — co należy zweryfikować, zanim obliczanie śladu węglowego stanie się problemem celnym?

Kluczowy błąd, jaki popełniają eksporterzy przystępujący do obliczeń, polega na ograniczeniu się wyłącznie do emisji bezpośrednich ze spalania paliw we własnych procesach (Scope 1/Zakres 1 według GHG Protocol). Tymczasem regulacje, w szczególności CBAM, wymagają uwzględnienia emisji wbudowanych — czyli tych, które powstały przy wytwarzaniu surowców i półproduktów zakupionych od dostawców (Scope 2/Zakres 2 i częściowo Scope 3/Zakres 3).

Dla produktu stalowego oznacza to konieczność sięgnięcia wstecz aż do emisji pieca łukowego lub wielkiego pieca u producenta surowca. Dla nawozu azotowego — do procesu syntezy amoniaku. Pominięcie tych danych skutkuje niekompletnością raportu, który zostanie odrzucony przez organy celne lub audytora kupującego.

Uznane standardy metodologiczne to:

  • GHG Protocol — dominujący standard korporacyjny, wymagany przez większość zachodnioeuropejskich i amerykańskich dystrybutorów,
  • ISO 14067 — norma produktowa zapewniająca porównywalność danych między dostawcami z różnych krajów i sektorów.

Stosowanie tych metodologii gwarantuje, że wynik obliczeń jest interpretowalny przez każdy podmiot na świecie, niezależnie od jego własnych systemów raportowania.

Branże najbardziej narażone na nowe regulacje w związku z koniecznością obliczania śladu węglowego

Skala ryzyka regulacyjnego jest zróżnicowana w zależności od sektora, jednak kilka branż polskiego eksportu już teraz odczuwa presję nowych wymogów — lub odczuje ją w ciągu najbliższych dwóch lat.

Największe i najszybsze uderzenie dotyczy przemysłu ciężkiego. Stal, aluminium, odlewy metali, nawozy oraz ceramika i cement są objęte CBAM bezpośrednio — pełne opłaty węglowe wchodzą w życie od 2026 roku, a pierwsze deklaracje były składane już od 2023 roku w trybie przejściowym. Dla tych sektorów termin na wdrożenie dokumentacji emisyjnej jest w praktyce natychmiastowy.

Równolegle rośnie presja po stronie nabywców przemysłowych. Firmy z branży motoryzacyjnej i dostawcy komponentów są coraz częściej zobowiązywane przez zachodnioeuropejskich producentów OEM do raportowania emisji w ramach CSRD — już na poziomie Tier-1, czyli bezpośrednich dostawców. Podobna dynamika dotyczy maszyn i urządzeń, gdzie duzi dystrybutorzy niemieccy i skandynawscy wprowadzają wymogi środowiskowe do specyfikacji przetargowych.

W dłuższej perspektywie regulacje obejmą również sektory pozornie odległe od przemysłu ciężkiego:

  • meble i drewno — narażone na regulacje deforestacyjne (EUDR) oraz wymogi CSRD nabywców; horyzont 2025–2027,
  • tekstylia i odzież — objęte dyrektywą o należytej staranności w łańcuchu dostaw (CSDDD) oraz rosnącymi wymaganiami marek modowych raportujących ESG; horyzont 2026–2028.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich wymienionych sektorów jest jedno: to nie regulatorzy jako pierwsi zaczną zadawać pytania o emisje — zrobią to zagraniczni kontrahenci, przy kolejnym zamówieniu.

Audyt śladu węglowego pod nadzorem uznanej jednostki jako przepustka

Samo obliczenie nie wystarczy, jeśli dane nie są weryfikowalne. Coraz więcej zagranicznych nabywców — zwłaszcza z Niemiec, Francji, Skandynawii oraz rynku brytyjskiego — wymaga, by deklaracje środowiskowe były potwierdzone przez niezależną stronę trzecią. Organy celne w UE oraz instytucje finansujące eksport (np. przy ubieganiu się o gwarancje eksportowe) traktują audyt przeprowadzony przez jednostkę akredytowaną zgodnie z ISO 17021 lub 14065 jako dowód o randze dokumentu urzędowego.

Weryfikacja zewnętrzna spełnia trzy funkcje jednocześnie:

  • eliminuje ryzyko oskarżeń o greenwashing,
  • usuwa podstawę do zakwestionowania danych przez organ celny importera,
  • zwiększa wiarygodność oferty przy przetargach publicznych za granicą.

W praktyce zweryfikowany ślad węglowy produktu jest dziś cenniejszym dokumentem niż niejeden certyfikat jakości.

Transparentność węglowa — obliczanie śladu węglowego jako nowa waluta polskiego eksportu

Konkurencyjność polskich eksporterów przestaje być determinowana wyłącznie przez koszty pracy czy efektywność produkcji. W nadchodzących latach o dostępie do rynków zachodnich będzie decydować zdolność do dostarczenia kompletnych, zweryfikowanych i metodologicznie spójnych danych o emisjach. Eksporter, który wdroży rzetelne obliczanie śladu węglowego jako stały element swojego procesu dokumentacyjnego, zyska przewagę, której nie da się szybko skopiować — bo opiera się ona na danych historycznych, systemach pomiarowych i audytach, a nie jednorazowej deklaracji.

Transparentność węglowa staje się nową walutą w handlu zagranicznym. Polskie firmy, które potraktują ją jako inwestycję, a nie koszt regulacyjny, mają realną szansę umocnić swoją pozycję w globalnych łańcuchach dostaw, zanim ich konkurenci zorientują się, że gra zmieniła reguły.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama